Chwilę tu nie pisałam. Nie wiedziałam co, ani po co pisać. Nie miałam pomysłu na konkretny wpis tym bardziej, że czuję się trochę dobita matematyką. Geometrii na poziomie rozszerzonym nie ogarniam w ogóle i mam wrażenie, że trzeba będzie poprosić moją kochaną nauczycielkę o pomoc. Ale to po świętach. Na razie staram się nimi cieszyć. Zaraz odpalam Maxa Payne’a, bo leży i czeka. Potem może coś poczytam. A tak to po staremu.
Dzisiaj (właściwie przed momentem) usunęłam swoje konto na Facebooku. Dawno temu zrobiłam to samo z naszą klasą. Kiedyś idea tego typu serwisów wydawała mi się fajna. Mogę odnowić stare znajomości i pooglądać zdjęcia z imprez moich koleżanek i kolegów z klasy. Jednak zarówno nasza klasa jak i Facebook mnie przerosły.
Nie nadaję się na te serwisy. Nie. Nie miałabym siły co kilka dni dodawać nową słiiit (i najchętniej pół nagą) focię, albo zdjęcie z nowym psem, kotem, dzieckiem, chłopakiem, samochodem, ewentualnie czymś innym, czym chcę się pochwalić. Męczą mnie zaproszenia od osób, których nie znam. Do znajomych dodają, ale “cześć” to już nie powiedzą? Myślałam, że ZNAJOMI się ze sobą normalnie witają i rozmawiają. Zniechęciło mnie to. Zniechęcili mnie ludzie, którym nie wystarczyło kilka zdjęć np. z wakacji (takie akurat lubię, bo niektórzy odwiedzali naprawdę interesujące miejsca), lecz tych zdjęć była cała masa (i nie pokazywały nic konkretnego poza wytapetowaną panną w wyzywającej pozie). Zniechęcili mnie ludzie, którzy nie potrafią normalnie napisać swojego imienia i nazwiska. Nie! Klawiatura ich poparzy jeśli napiszą “Magda”. Muszą napisać “Magdunia/Magdusia” albo po prostu “Słodka Madzia :*:*:*:*:*”. Niektórych wypełnienie rubryki “Imię i nazwisko” jak widać przerasta. Muszą pokazać, że są trendi i dżezi, czy jak to się mówi. O! Albo po prostu: “są na topie” (tylko tutaj trzeba sobie zadać pytanie, czy ten “top” rzeczywiście nam imponuje. Bo jeśli ktoś podziwia tego typu ludzi to współczuję mózgu a właściwie jego braku).
Ostatnio na Facebooku miałam przygodę. Wysłali mi maila. Adres nie wyglądał podejrzanie i był powiązany z facebookiem (była nazwa w adresie). Pisali o jakimś pliku, który mi wysłali z moim nowym hasłem. Ściągam, otwieram. Komp świruje. Wkurzyłam się nie na żarty. Halo, ja się rejestruję a oni mi tu świnię podkładają? Mało tego! Mój znajomy naciął się dokładnie na to samo.
Inna sytuacja – dostałam zaproszenie od dziewczyny, która nazywa się dokładnie tak samo, jak moja polonistka. Nie znałam jej. Dodałam ją, myśląc iż to nauczycielka (nie miałam pojęcia, że w mojej szkole ktoś może nazywać się tak samo jak ona), a że mamy dobry kontakt z nauczycielką to byłam nawet zadowolona z tego faktu. A tu – zonk! Zupełnie obca mi panienka. Pytanie: po kija dodaje mnie do znajomych? Zna mnie? Wita się ze mną na korytarzu? Czy naprawdę nie przeżyje nocy, jeśli będzie miała 444 znajomych a nie 445?
Powiecie, że przesadzam. Tak, wiem. Na tych serwisach są też normalni ludzie. Są ludzie, którzy rozumieją pierwotną ideę serwisów, gdzieś zatraconą. Ale szkoda mi czasu na dobijanie się do nich poprzez stertę słit panienek, którym jedynym zajęciem jest malowanie się i robienie dzióbków do obiektywu.
Drogi chory użytkowniku Facebooka i naszej klasy (normalni, którzy rozumieją, że nieznajomych nie warto mieć w znajomych, nie muszą tego czytać). Dla Ciebie… tak! Specjalnie dla Ciebie przygotowałam słowniczek. Obyś się nauczył/a znaczenia słów, które są używane na tych portalach społecznościowych:
“Imię i nazwisko” – to to, co masz wpisane w dowodzie, dzienniku szkolnym, legitymacji, innych dokumentach. Tak! To jest to, jak się nazywasz. Jesteś Anna Kowalska a nie “$łoDZIUtkAAAnn!” Dorośnij. Na CV też tak się podpiszesz? Rozumiem ksywki. Rozumiem, jeśli na kogoś o rudych włosach wołają “Rudy”. Ale takie zachowanie jest grubo poniżej poziomu intelektualnego przeciętnej osoby dorosłej.
“Znajomi” – ludzie, z którymi utrzymujesz kontakt poprzez gg, sms, telefon, a najchętniej poprzez rozmowy, spotkania itd. Nie, nie są to wszyscy ludzie z Twojej szkoły naprędce dodani do grona Twoich znajomych. Nie, nie dodawaj mnie do znajomych, jeśli Cię nie znam. Chcesz dodać? A na cholerę mi osoba, która jest mi zupełnie obca? Dobrze wiesz, że na korytarzu się ze mną nie przywitasz. Więc po co Ci to? Przez takich ludzi jak Ty, te serwisy tracą swoją pierwotną ideę. Tak! W swojej szkole znasz ok. 80 osób (klasa, znajomi z grup językowych, imprez), nie 800! Ogarnij się.
“Zdjęcie” – to coś, co ma pokazać innym jak wyglądasz, tak, by mogli Cię zidentyfikować. W końcu Janów Nowaków jest w brud. Ale nie musisz dodawać 100 zdjęć. Na 1-2 doskonale Cię widać. Aha, dodawaj z łaski swojej zdjęcia wyraźne, a nie sam tułów plus czubek głowy. Tak! Tak! Do cholery wiem, że tak jest modnie i trendi. Ale robisz z siebie błazna.
To by było chyba na tyle. Wesołych Świąt i pozdrawiam.