Ostatnio światkiem piłkarskim (światem to by było za dużo powiedziane, chodzi bądź co bądź tylko o Polskę) wstrząsnęły obsceniczne gesty wykonywane przez kopaczy (trudno tych panów nazwać piłkarzami) dwóch klubów: Wisły Kraków i Legii Warszawa. O ile ten drugi zespół mnie ani ziębi ani grzeje, o tyle Biała Gwiazda to był kiedyś cały mój świat. Zaliczyłam nieco ponad 40 spotkań na stadionie (nie udało się zaliczyć wyjazdu niestety). Wydałam na to mnóstwo forsy, a teraz piłkarz pokazuje kibicom środkowy palec (konkretniej dopuścił się tego Mariusz Pawełek) pokazując, że ma ich gdzieś.
Halo, a kim Pan właściwie jest?
Gdyby nie kibice to ŻADEN z piłkarzy w Polsce nie zarobiłby tyle ile zarabia (a fakt, iż od lat nie możemy zwojować europejskich pucharów świadczy tylko o tym, że zarabiają za dużo). Wyobraźmy sobie hipotetyczną, niemożliwą (a szkoda!) do realizacji sytuację: kibice w całej Polsce, jak jeden mąż przestają chodzić na stadion i nie siadają przed telewizorami, by “fascynować się” (ostatnio nie ma czym) popisami (marnymi) naszych kopaczy. Co wtedy? Ano mamy trzy rozwiązania: klub biednieje, bo nie ma wpływów z biletów. Klub biednieje jeszcze bardziej, bo skoro nikt nie ogląda meczów w tv to nikt nie będzie tego transmitować. Wyjście trzecie zakłada odejście sponsorów – bo komu się będą reklamować, skoro trybuny puste? Dyscyplina staje się amatorska. PAN piłkarz gra z chęci. Złotówek za to nie zobaczy.
Oczywiście nie twierdzę, że kibice na trybunach zachowali się właściwie. Szacunek piłkarzowi się należy. Kibic jednak płaci, kibic wymaga. Tym bardziej, że ceny biletów wzrosły ostatnio do astronomicznych sum (podobno na mecz z Ruchem w PP Legia “żyłowała” 50-120 zł!). Druga sprawa – piłkarz musi umieć się zachować tym bardziej wobec tych, którzy de facto płacą za jego pensję. O tym, czym skutkuje odejście od sportu kibica – już pisałam. No i kolejna rzecz – czy celebryci płaczą po złośliwym komentarzu na pomponiku? Nie. Osoby publiczne muszą zdawać sobie sprawę z tego, że ich postępowanie poddawane jest ciągłej obserwacji i najmniejsze błędy są wychwytywane i krytykowane.
Myślę, że piłkarz, który postępuje jak wyżej wymienieni, powinien zdawać sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy – gest wykonuje do całej trybuny. Załóżmy, że na trybunę wejdzie 1000 osób. Krytykuje go może 500 (nie mówię tutaj o konstruktywnej krytyce a o tej obraźliwej, chamskiej). Ja wiem, że gest jest skierowany do chamów, ale odbierają go wszyscy. Nawet ci kompletnie postronni i niewinni.
Osobiście czuję się bardzo zawiedziona postępowaniem Pawełka. Reprezentuje klub, który dla mnie swego czasu był religią. 7 lat zainteresowania, 5-6 lat chodzenia na stadion (nieregularnie, ale kilka razy w sezonie się pojawiałam). Zdzierałam gardło, namiętnie kibicując. Nieraz prosiłam Panią, która uczyła mnie języka francuskiego, bym nie czytała. I nie czytałam. Tak! Tygodniami na języku francuskim nie czytałam, nie mówiłam. Nie robiłam właściwie nic. Gardło bolało niesamowicie. Raz na derbach prawie zamarzłam. Pogoda okazała się zdradziecka i z niemal wiosennego, słonecznego dnia, zrobiła się śnieżyca. A ja miałam adidasy i jesienną kurtkę. Było grubo poniżej 0 stopni. Nieraz lałam łzy, szarpałam nerwy… a teraz PAN piłkarz pokazuje kibicom (a więc i mnie) fucka.
Trener Kasperczak zapowiedział, że nie wyciągnie poważnych konsekwencji z PANA piłkarza. Błąd. Kardynalny. Klubie! Ty pracujesz na swój marketing! Ty pracujesz na to, żeby zyskiwać pieniądze! Żeby zarabiać! Pozwalając sobie na taką “aferę” pokazujecie, ze macie w nosie kibiców. Tak, najlepiej niech cała pierwsza 11 wypnie dupy. Tak! Nie tylko macie w dupie kibiców, ale i tracicie mnóstwo forsy. Bo ja osobiście nie pójdę na mecz, jeśli Pawełek będzie w składzie Wisły. Nie tylko ja. Bo co mają powiedzieć ci, którzy siedzieli na feralnej trybunie a się nawet słowem na PANA piłkarza nie odezwali? No i ostatnia sprawa… skoro Pawełek wymiękł podczas meczu na kameralnym, maleńkim stadionie Hutnika to co będzie, jeśli przyjdzie mu zagrać przy 30 tysięcznej publiczności przy Reymonta?
Często oglądam sobie siatkówkę w weekend (transmisje z Plus Ligi i Plus Ligi Kobiet). Poziom jest zdecydowanie wyższy niż polskiej kopanej. Do tego gra u nas w lidze wielu zawodników spośród najlepszych krajów. Bilety są tańsze, wrażenia lepsze. Inwestycja w piłkę się nie opłaciła. A to moja “mini” relacja z jednego z meczów. Spójrzcie na to, ile radości dał mi tamten mecz.
PANOWIE piłkarze, opamiętajcie się.